„Nasz Dom” / fot. Weronika Więckowska
„Nasz Dom” / fot. Weronika Więckowska

Dom – komiks, którego autorem jest hiszpański rysownik i scenarzysta Paco Roca – to dzieło, które bez zawahania stawiam w czołówce moich ulubionych powieści graficznych. Wzruszający obraz, który na polskim rynku wydała Kultura Gniewu, stanowi bardzo osobistą historię, którą Roca wzorował na własnych doświadczeniach. Sam stracił ojca i chciał upamiętnić podobne mu osoby – skromnych przedstawicieli klasy średniej, dla których priorytetami są rodzina i spokojne, ustabilizowane życie. Ogromny sukces docenionego na całym świecie oryginału sprawił, że niemal dekadę po jego ukazaniu się, światło dzienne ujrzała adaptacja filmowa – Nasz dom w reżyserii Alexa Montoyi.

Ta w ogólnym rozrachunku jest dość wierna pierwowzorowi. Produkcja przedstawia spotkanie rodzeństwa – José (David Verdaguer), Vincenta (Óscar de la Fuente) i Carli (Lorena Lópe) którzy przyjeżdżają do wakacyjnego domu rodziny. Jest to ich pierwsza wizyta w tym miejscu od roku – od śmierci ich ojca Antonia, który ostatnie lata życia poświęcił walce z chorobą oraz pielęgnacji ogrodu, znajdującego się przy posiadłości. Spotkanie ma na celu sprzątnięcie domu i przygotowanie go do sprzedaży.

Jak łatwo się domyślić, Nasz Dom przedstawia pełne rozmaitych emocji spotkanie rodzeństwa. Mogą w końcu wyjaśnić wszelkie nieporozumienia, wylać swoje żale, oczyścić atmosferę. Jednocześnie jest to okazja, by José przedstawił rodzinie swoją partnerkę – Silvię (Olivia Molina). W efekcie, w filmie Alexa Montoyi jesteśmy świadkami pełnego emocji spotkania delikatnie skonfliktowanego rodzeństwa, które do tej pory skrywało przed sobą wszystkie większe emocje. Konflikt ten jednak nie jest poważny – są to najczęściej drobnostki, które niewypowiedziane od razu w głowach każdego z nich nabrały większej wagi, niż powinny.

„Nasz Dom” / fot. Amazon
„Nasz Dom” / fot. Amazon

Gdy na ekranie pojawiają się kolejne pokoje domu, kolejne rośliny w ogrodzie, a także gdy którykolwiek z bohaterów zaczyna wspominać ojca, reżyser (na wzór komiksu) przenosi nas w przeszłość. Retrospekcje, zawierające wspomnienia związane z ojcem, przedstawione są w formie stylizowanej na nagrania starą taśmą filmową, w zupełnie innym formacie niż reszta filmu. Nadaje to pewnego rodzaju retro-nostalgicznego charakteru całemu obrazowi. Pozwala także poznać kolejnego bohatera – Antonio, zmarłego ojca, który żyje wciąż we wspomnieniach rodziny oraz w ścianach pustego domu.

W Naszym domu Alex Montoya sprawnie przenosi na wielki ekran znaną z komiksu historię. Niektóre dialogi są dosłownie zaczerpnięte z powieści graficznej, podobnie jak wiele scen, które zostały znakomicie odwzorowane. Ciężko powiedzieć cokolwiek negatywnego również o castingu. Aktorzy wypadają na ekranie autentycznie, a i zostali dobrani tak, że nawet wizualnie przypominają w pewnym stopniu pierwowzory. Reżyser dodał jednak nieco od siebie, co niekoniecznie było potrzebne. Niektóre sceny i wątki, które dość sprawnie zostały wplecione w oryginalną fabułę, pozostają tu w zasadzie niewyjaśnione i otwarte, a poruszane w nich kwestie nie mają ostatecznie większego znaczenia w dalszej części produkcji. Gdy reżyser próbuje adaptować tak kultowe dzieło, liczę że dodane przez niego elementy autorskie będą istotnie wpływać na samą produkcję. Tutaj tego jednak nie uświadczyliśmy, co jednak nie przeszkadza w samym odbiorze filmu.

W ogólnym rozrachunku otrzymaliśmy więc bardzo poprawnie zrealizowaną adaptację filmową znakomitej powieści graficznej. Film zachowuje subtelność i pewnego rodzaju delikatność oryginału, nie zapominając przy tym o jego największym przesłaniu. Nasz dom, podobnie jak komiksowy Dom, wzrusza i sprawia, że zaczynamy jeszcze bardziej tęsknić za tymi, których zabrakło, doceniając chwile, które spędzamy z najbliższymi.

 

7.5/10


Korekta: Kamila Flejterska

Posted in

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Popkulturomat

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej