Gothic Remake / fot. Weronika Więckowska
Gothic Remake / fot. Weronika Więckowska

Istnieją gry, które ukształtowały całe pokolenia. Gry, które – przynajmniej z nazwy – kojarzy każdy gracz, niezależnie od tego, po jakie gatunki zazwyczaj sięga. Jedną z takich produkcji był właśnie Gothic. Z miejsca stał się on fenomenem, który pokochali Polacy. Choć obecnie gra ta, wśród wielu osób, posiada status kultowej, tak ze względu na przestarzałe mechaniki, grafikę oraz dość wygórowany poziom trudności, rzadko przykuwa uwagę młodszego pokolenia. Aby naprawić ten stan rzeczy, a także uderzyć w sentyment starego pokolenia, studio Alkimia Interactive wydało na początku czerwca remake pierwszej części Gothica.

Już na samym początku muszę przyznać – jestem jedną z osób, które wychowały się na Gothicu. mając masę dobrych wspomnień z niezliczonych godzin spędzonych przy pierwszej i drugiej części. Przez to, mając również porównanie z wieloma innymi starszymi grami, jestem dość wyrozumiały wobec fali błędów i niedociągnięć oryginalnej gry Piranha Bytes. Od premiery Gothic 1 Remake słyszałem jednak o wielu błędach, które często mogły uniemożliwić przejście głównego wątku fabularnego. Stąd też przed zakupem gry odczekałem miesiąc, z nadzieją że kilka pierwszych aktualizacji je naprawi.

Przyznam, że byłem pełen obaw. Nie wiedziałem, czy nowa gra sprosta moim oczekiwaniom i jak się w niej odnajdę. Moje wątpliwości zostały jednak szybko rozwiane – już po kilku pierwszych minutach gry, gdy zginąłem w pierwszym starciu z napotkanym przy startowej lokacji kretoszczurem, wiedziałem, że gram w Gothica. Remake oferuje zresztą wybór poziomu trudności. Wybrałem ten opisany właśnie jako „Gothic”. Poza wygórowanym poziomem trudności, gra przywitała mnie znanym mi dubbingiem (większość głównych ról dubbingują te same osoby co w pierwowzorze, a całkowita obsada głosowa liczy tu kilkukrotnie więcej aktorów) oraz – przede wszystkim – scenerią.

Ponownie otrzymujemy znaną wielu historię – nasz bezimienny bohater trafia do otoczonej magiczną barierą kolonii górniczej. Aby przetrwać w brutalnym świecie, w którym się znajduje, musi dołączyć do jednego z trzech obozów. Wybór ten warunkuje w dużym stopniu jego dalsze losy. Stary Obóz, w teorii najpotężniejszy z nich, znajduje się pod kontrolą magnatów, dowodzonych przez Gomeza. Kontrolują oni kopalnię magicznej rudy, przez co jako jedyni mają możliwość handlu ze światem zewnętrznym, co daje im największe zasoby i możliwości. Ich przeciwieństwem jest Nowy Obóz, założony przez osoby, których interesy były sprzeczne z magnatami. Ich celem jest przede wszystkim znalezienie sposobu na wyrwanie się spod magicznej bariery, nawet jeśli oznaczałoby to jej całkowite zniszczenie.

Trzecią główną frakcję stanowią mieszkańcy Obozu Bractwa, umiejscowionego na bagnie. Są to sekciarze, wiedzeni naukami swoich guru. Ich egzystencja opiera się na wierze w Śniącego, który przed laty zesłał wizję Y’Berionowi – głównemu przywódcy. Główny bohater musi wybrać kierunek, w którym następnie będzie podążał. Piękno Gothica jako gry RPG sprawia, że każda z obranych ścieżek prowadzi do innego gameplayu, przez co grę można przechodzić wielokrotnie, za każdym razem w odmienny sposób. Możemy skupić się na walce wręcz (orężem jedno- lub dwuręcznym), magii (a w tym przypadku – czy dołączyć do Magów Ognia, Wody, czy zostać Guru? Każdy z obozów ma swoich reprezentantów w tym elitarnym kręgu) czy broni dystansowej.

Screenshot z gry Gothic Remake
Screenshot z gry Gothic Remake

Gothic 1 Remake przynosi lekkie odstępstwa fabularne względem pierwowzoru. Te jednak w większości wypadają pozytywnie – poza licznymi dodatkowymi NPC otrzymujemy masę nowych wątków. Te często dopełniają istniejące, ale niedokończone w oryginale lokacje, z którymi pierwotnie miały być powiązane jakieś questy. Przykładowo, w końcu dostaliśmy misję dotyczącą Obozu Bandytów, dowodzonego przez Quentina. Otrzymaliśmy też możliwość zwiedzenia Opuszczonej Kopalni, w dodatku prowadzeni w tym kierunku przez jeden z nowych wątków.

Z nowymi zadaniami łączą się także nowe umiejętności. Po raz pierwszy w historii serii otrzymaliśmy do dyspozycji wierzchowca, którego używając możemy nieco przyspieszyć nużące fragmenty gry, polegające na pokonywaniu sporych dystansów pieszo. Jako, że w Górniczej Dolinie nie znajdziemy żadnego konia, wierzchowcem tym musiało być typowe dla Gothica zwierzę. Tym samym pojawia się zdolność jazdy na ścierwojadzie, której oczywiście musimy się nauczyć wykonując pokrewne zadania.

Nie jest to jedyna nowa umiejętność. Ucząc się nurkowania i wspinaczki otrzymujemy możliwość eksploracji niedostępnych wcześniej lokacji, a gdy poznamy podstawy języka orków, otworzymy pole do dodatkowych questów w ich enklawie. Stanowi to zresztą świetną podstawę do dalszych części gry – w Gothicu 3 pojawiały się w końcu normalne miasta orkowe, których przedstawiciele porozumiewali się po ludzku. Najbardziej odczuwalną przeze mnie zmianą był jednak nowy system walki. Przyzwyczaiłem się do niego dość szybko, ale prawdziwą przyjemność zaczął sprawiać dopiero, gdy wyuczyłem się władania bronią w stopniu mistrzowskim. Nawet wtedy jednak przeciwnicy byli w stanie przebić się przez mój blok, co łatwo podsumowuje, iż pod tym względem gra jest nieco bardziej wymagająca od oryginału. Nie jestem też wielkim fanem nowej mechaniki otwierania zamków, choć i do niej w końcu przywykłem.

Gra niestety nie ustrzegła się masy błędów (do czego współczesne produkcje nas coraz częściej przyzwyczajają…). Wspomniałem już, że celowo nie odpaliłem jej w dniu premiery, czekając na kilka aktualizacji. Szczęśliwie, ustrzegłem się błędów, uniemożliwiających mi przejście gry, wciąż jednak wielokrotnie spotykałem się z sytuacją blokujących się NPC, znikających postaci czy nawet rzucającego się na mnie całego obozu w momencie, gdy podniosłem leżące na ziemi… pióro. Często także przegrywałem starcie przez zblokowaną kamerę lub inny mniejszy lub większy gameplayowy błąd. W każdym z tych przypadków pomagało jednak wczytanie zapisu gry sprzed kilku ostatnich minut.

Wspomniałem już wcześniej o lekkich odstępstwach fabularnych od oryginału. O ile główny wątek nie został zmieniony, tak wiele zadań – zarówno głównych jak i pobocznych – zostało znacznie rozwiniętych. Często zmiany te były nielogiczne i gra nie do końca dobrze nakierowywała mnie, jako gracza, na kierunek, w którym powinienem podążać. Przykładowo, Lester dał mi zadanie na najniższym poziomie Starej Kopalni, a po jego wykonaniu miałem wrócić i poinformować go o rezultacie. Okazało się jednak, że tam go nie ma – w międzyczasie wyszedł przed kopalnię, czekając na mnie przed jej wejściem. Takich sytuacji było kilka. Jednocześnie brakowało mi wyraźniejszych wytycznych w paru innych zadaniach oraz pociągnięcia kilku wątków, które miały potencjał na dalsze rozwinięcie historii – przykładowo nieco więcej zadań związanych z Obozem Bandytów, skoro już pojawiły się jakieś wątki, w przeciwieństwie do pierwowzoru.

Screenshot z gry Gothic Remake
Screenshot z gry Gothic Remake

Jednocześnie brakowało mi odpowiedzi świata gry na moje poczynania. Pokonałem jednego z największych wrogów, zmieniając całkowicie bilans sił w Górniczej Dolinie? Nikt mi nawet nie pogratulował, nie pojawiły się dodatkowe opcje dialogowe, a wszyscy traktują mnie, jakby nic się nie stało. Takich sytuacji było wiele, co sprawiło, że mocno się zawiodłem na Remake’u. Jednocześnie Alkimia rozbudowała niektóre wątki Gothica. Zdecydowanie najbardziej spodobała mi się walka z ostatecznym bossem, która w końcu nabrała charakteru i kreatywności. Potrafiła przy tym stanowić lekkie wyzwanie. W grze znajduje się w dodatku masa easter-eggów, związanych z najróżniejszymi wytworami popkultury. Są liczne, mniej lub bardziej subtelne, nawiązania do gier, filmów, bajek i wielu innych rzeczy. Od Gwiezdnych Wojen, przez Grę o Tron, po Half-Life’a – wszystko to tylko zachęca do dalszej eksploracji świata na własną rękę.

A ten prezentował się ładnie. Na moim dość leciwym sprzęcie, który plasuje się mniej więcej równo między minimalnymi a zalecanymi wymaganiami, byłem w stanie (z użyciem FSR) grać stabilnie, bez żadnych zacięć, na ustawieniach plasujących się między średnimi a wysokimi. I nawet na nich niektóre lokacje wyglądały naprawdę imponująco. Wiem przy tym, że na maksymalnych ustawieniach gra potrafi przydusić każdą konfigurację sprzętową, stąd też liczę na poprawę optymalizacji przy którejś kolejnej aktualizacji. Na uznanie zasługuje także oprawa muzyczna, która (choć lubi się zbugować) zawiera odświeżone i rozbudowane kompozycje z oryginalnego Gothica.

W ogólnym rozrachunku nowa odsłona Gothica zdecydowanie mi się spodobała. Spędziłem w niej ponad 40 godzin i wiem, że gdybym nie szedł ścieżką, którą odgórnie sobie ustaliłem, jako osoba znająca fabułę pierwowzoru, grałbym jeszcze dłużej. Gothic Remake odnowił moje wspomnienia, a zrobił to na tyle dobrze, że jeśli chciałbym przejść tę historię ponownie, inną ścieżką, sięgnąłbym właśnie po dzieło Alkimia Interactive. Tymczasem jednak czekam, aż studio zrobi remake drugiej odsłony serii. Patrząc przy tym na liczne błędy i niedopracowania wiem, że kupię go jakiś czas po premierze – gdy zostanie choć trochę załatany. Ale kupię i będę się wybornie bawił, ogrywając znaną mi historię po raz wtóry. Bo miłość do Gothica to miłość, która nigdy nie rdzewieje.

 

8/10

 


Korekta: Kamila Flejterska

Posted in

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Popkulturomat

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej