Kapitularz 2026 / fot. Weronika Więckowska
Kapitularz 2026 / fot. Weronika Więckowska

Pierwszy weekend września corocznie stanowi datę, której z niecierpliwością wyczekuję. Wszystko za sprawą Kapitularza – Łódzkiego Festiwalu Fantastyki, organizowanego wtedy na Wydziale Filologicznym UŁ. Choć na festiwalu bywam od niemal dekady, nie opuszczając w międzyczasie żadnej edycji, każda kolejna stanowi dla mnie niesamowite doświadczenie, przeżywane w gronie pasjonatów i fascynujących gości.

Nie inaczej było tym razem. Na miejscu zameldowaliśmy się, nauczeni doświadczeniem z innych konwentów, z lekkim wyprzedzeniem. Już wtedy pozytywnym zaskoczeniem był brak klasycznego „kolejconu” – w tym roku akredytacje przebiegły bezproblemowo i wyjątkowo sprawnie, bez większych przestojów. Co to jednak oznaczało dla nas? Więcej czasu na skorzystanie z atrakcji i chodzenie po stoiskach, których w tym roku było wyjątkowo dużo.

Tegoroczna strefa wystawców była naprawdę obszerna i każdy z łatwością znalazłby coś dla siebie. Od niewinnych naklejek i przypinek, przez świece zapachowe i każdego rodzaju wyroby rękodzielnicze, po literaturę, na którą wygospodarowana została specjalna strefa literacka na pierwszym piętrze. Tam prezentowały się zarówno wydawnictwa, jak i autorzy, wydający swoje książki własnym nakładem. Nabyliśmy oczywiście kilka z nich, których recenzji możecie wypatrywać na naszym portalu w bliższej oraz dalszej przyszłości.

Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek
Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek

Czym jednak byłby konwent bez fantastycznych atrakcji? Tych było w tym roku aż nadto. Według oficjalnego programu na zagrajmy.net (który pojawił się również w aplikacji Konwencik) było ich łącznie ponad 850, podzielonych na prelekcje, gry, konkursy, LARPy, panele dyskusyjne, sesje RPG i warsztaty. I choć każda z kategorii brzmi równie kusząco, na Kapitularzu zazwyczaj najchętniej uczęszczamy na prelekcje i korzystamy z atrakcji stałych, które za sprawą niesamowitych gości są naprawdę wyjątkowe.

Nigdzie indziej nie zobaczymy bowiem rozstawionych w odległości kilku metrów od siebie wystawców ptaków drapieżnych (po raz kolejny na Kapitularzu pojawiła się grupa Szponem i Mieczem), Mandalorian z Manda’Yaim i wiosek: Goblin Town Fights (wraz z wioską Podmrok), Awatara, Dragon Age czy „Pod Dziką Kartą”. Prócz nich na zewnątrz festiwalu znalazła się wioska słowiańska, grupa GAWRA, strefa foodtruck, drużyny Juggera – Trójmiasto oraz łódzkie Unicorsairs – czy wioska kuglarska. Ta ostatnia prowadzona była przez duet White Night, który w sobotnią noc rozgrzał atmosferę niesamowitym Fire Show, przebijającym nawet zeszłoroczny pokaz. Na krótki skrót wideo z tegorocznego Fire Show zapraszamy zresztą na nasz profil na Instagramie.

Wśród tegorocznych gości Kapitularza nie mogło zabraknąć znanych nazwisk. Wśród nich warto wyróżnić Beatę Jewiarz (aktorkę dubbingową i telewizyjną, użyczającą głosu między innymi Yennefer w trzeciej odsłonie Wiedźmina), Jarosława Juszkiewicza (radiowca, podcastera i lektora – znanego między innymi jako głos nawigacji Google Maps w latach 2008-2020) czy Stanisława Mąderka – reżysera odpowiedzialnego zarówno za produkcje telewizyjne, jak i teledyski muzyczne czy sesje motion capture w popularnych grach. Prócz nich na festiwalu gościli liczni pisarze i podcasterzy, tacy jak chociażby Jakub Ćwiek, Robert M. Wegner, Istvan Vizvary, Niepraktyczny Kartograf czy Rafał Sadowski z Podcastu Historycznego.

Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek
Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek

O samej organizacji tegorocznego Łódzkiego Festiwalu Fantastyki wspomniałem nieco już na samym początku. Warto jednak podkreślić, że w tym roku organizatorzy stanęli przed szczególnym wyzwaniem, za sprawą wyjątkowo niesprzyjających warunków pogodowych. Mimo tego stanęli na wysokości zadania, przenosząc niektóre atrakcje do wewnątrz budynku (w tym sobotni pokaz sów organizowany przez Szponem i Mieczem, który odbył się na korytarzach Wydziału Filologicznego) i na bieżąco informując w social mediach o zmianach programowych. Choć w ten weekend Łódź zmagała się ze sporymi opadami i mocnymi powiewami wiatru, nie przeszkodziło to w dobrej zabawie. Natomiast przeniesiony do budynku pokaźny dmuchany namiot stowarzyszenia Topory (odpowiedzialnego, jak co roku, między innymi za prowadzenie licznych sesji RPG), zajmujący sporą część korytarza, robił ogromne wrażenie. Podobne jak wiele stanowisk sprzedawców. Trzy z nich zostały zresztą nagrodzone w konkursie na najlepiej udekorowane stoiska – „World of creepy mascots”, „Dracoburg” oraz „Muni & Jass”. A to tylko kropla w morzu, nawiązując do motywu przewodniego tegorocznej edycji – Morskich Opowieści.

W przerwie między zakupami, prelekcjami i pozostałymi aktywnościami, konwentowicze mogli wejść do znajdującej się na drugim piętrze budynku herbaciarni, gdzie w tradycyjny sposób przygotowywane były różne warianty tego naparu. Można także było wypożyczyć grę planszową z games roomu. Była to znakomita opcja zarówno dla osób, które chciały zrelaksować się w gronie znajomych, jak i tych rozważających zakupienie na Kapitularzu któregoś z tytułów. Poza stoiskami wystawców, gry można było także kupić w sklepiku na parterze za walutę konwentową, zdobywaną między innymi w konkursach.

Na Kapitularzu, jak to na konwencie, nie mogło zabraknąć konkursu cosplay. Tegoroczny prezentował bardzo wyrównany poziom, co możecie zresztą ocenić sami. Organizatorzy przygotowali bowiem stream z atrakcji odbywających się na auli A1 oraz A2, a zapis dostępny jest na Kapitularzowym kanale Youtube (A1) oraz profilu Facebook (A2) Można tam obejrzeć także retransmisje z koncertów: Tomasza „Grom” Paciorka, harfiarki Barbary Karlik, a także ze spektaklu improwizowanego autorstwa grupy Keks Impro.

Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek
Kapitularz 2026 / fot. Bartłomiej Rusek

Jeśli miałbym stwierdzić, czego mi brakowało w tegorocznej odsłonie Kapitularza, odpowiedzią bez wątpienia byłoby: „czasu”. Na każdą godzinę miałem zaznaczone po kilka interesujących prelekcji, w których chciałem uczestniczyć, przez co wiele z atrakcji musiałem po prostu ominąć. Ledwo udało mi się zajrzeć do sali z DDR, grami rytmicznymi czy Muzeum Komputerów i Gier, o Bitewniakach już nawet nie wspominając. W tym roku zabrakło mi także pokazu alchemicznego (który jednak prawdopodobnie i tak by się nie odbył, ze względu na pogodę), a również Michała Gołkowskiego, którego prelekcji od dawna wyczekiwałem, ale który na wydarzenie niestety nie dotarł. Liczba i różnorodność pozostałych atrakcji jednak sprawiły, że i bez tego jako redakcja bawiliśmy się znakomicie.

Kapitularz po raz kolejny uważam za bardzo udany. Biorąc pod uwagę frekwencję, która w tym roku przekroczyła rekordowe 3000 uczestników, jestem pewien, że nie są to tylko moje odczucia. Widać było, że organizatorzy zrobili wszystko, co w ich mocy, by festiwal odbył się wzorcowo, w czym nie były w stanie im przeszkodzić nawet niesprzyjające warunki atmosferyczne. Z każdą kolejną edycją dostrzegam, jak wiele pracy zostało włożone w organizację, a także jak bardzo głos samych uczestników jest brany pod uwagę w dopracowywaniu kolejnych odsłon festiwalu. W tym miejscu chcielibyśmy podziękować Kapitularzowi za możliwość objęcia festiwalu naszym patronatem medialnym. Już teraz odliczamy dni do kolejnej edycji, na której z pewnością się pojawimy! Zapraszamy także do zapoznania się z naszą galerią zdjęć, dostępną poniżej, a także na naszym profilu Instagram – Popkulturomat.

Korekta: Kamila Flejterska

« ‹ z 2 › »
Posted in ,

Dodaj komentarz